Globalizacja czy monopolizacja?Oto jest pytanie!

Jadwiga Gnybek
Jadwiga_Gnybek@nofer.lodz.pl

Rok 2005 będzie z pewności zapisany w kronikach Oracle Corp.
jako rok wielkich zakupów. Od kilkunastu miesięcy agencje informacyjne – zarówno
te od giełdy jak i te od technologii – prześcigają się w doniesieniach, co
też Oracle już kupił lub co kupić w przyszłym miesiącu zamierza. W takim
klimacie wielkich i być może nieco niepokojących zmian, odbywała się
tegoroczna dyskusja panelowa XI konferencji PLOUG.

Globalizacja czy monopolizacja? – zadawaliśmy pytanie
naszym gościom.

Jak będzie nam – użytkownikom produktów Oracle w tak
dużej i różnorodnej rodzinie?

Czy użytkownicy starych produktów Oracle nic nie stracą na
nowym wizerunku firmy?

Czy użytkownicy systemów przez Oracle kupionych będą
sobie tę zmianę chwalili?

Oto kilka najistotniejszych wątków podnoszonych przez
uczestników dyskusji.

Akwizycja to zjawisko powszechne na rynku. Firmy „globalizują
się”, by się później podzielić. Jest to działanie całkowicie
normalne. Zarówno PeopleSoft jak i Siebel również wcześniej dokonywały
akwizycji innych firm. Akwizycja kolejnych firm to
w dużej mierze efekt parcia analityków giełdowych, bo każda taka transakcja
podnosi giełdową wartość firmy. Jeśli firma będąca spółką giełdową
nie wykonuje spektakularnych ruchów giełdowych popada w zapomnienie inwestorów.
Taka jest smutna giełdowa rzeczywistość. Dobrze widziane jest więc
pozyskiwanie nowych technologii. Poszukiwanie nowych rynkowych możliwości. Co
nas czeka? Możliwe są co najmniej dwa scenariusze: konsolidacja przejętych
produktów do wnętrza firmy lub rozwój produktów pod dawną marką w ramach
nowej grupy kapitałowej. Z pewnością
w przypadku korporacji Oracle możliwe jest wyposażenie tych produktów w
niemal „darmowy” stos technologiczny. Zyski korporacji w takim
przypadku oparte mogą być o opłaty licencyjne i serwisowe aplikacji. Stanowi
to niewątpliwą przewagę nad konkurencją, która wymaga od klienta zakupu
serwera bazy danych i serwera aplikacji.

Z punktu widzenia deweloperów
i integratorów, akwizycja tylu firm to zjawisko niekorzystne, gdyż nagle
z wielu partnerów rynek zawęża się do współpracy z jednym dostawcą. Dla
informatyka z krwi i kości wizja świata technologii rządzona przez chłodne
oko analityka finansowego jest wizją dość przerażającą. Ci pierwsi żyją
w przeświadczeniu że przyszłość zależy od ich intelektu, ci drudzy zaś
kreują ją zgodnie z logiką przepływów kapitałowych. Najbardziej niepokojąca
jest niewiedza na temat strategii korporacji. Co korporacja zrobi z całym tym
dobytkiem? Zintegruje w jeden produkt, czy postanowi rozwijać się niezależnym
produktom. No, ale na przykład po co korporacji tyle CRMów? Do tej pory
klienci niektórych przejętych produktów byli niezależni od technologii i
przywiązani jedynie do rozwiązania aplikacyjnego. Teraz wydaje się, że
zostaną skazani na technologiczny background Oracle. Trzeba pamiętać, że
systemy tej klasy tworzone są latami, ale raz usunięta z rynku różnorodność
rozwiązań będzie w przyszłości trudna do odbudowania.

Globalizacja jest procesem powszechnym. W ostatnich 25 latach
odnotowaliśmy burzliwy rozwój oprogramowania narzędziowego i aplikacyjnego.
Prawdopodobnie wkraczamy teraz
w okres konsolidacji technologicznej, czyli selekcji rozwiązań i technologii.
To zmniejszenie liczby używanych technologii do tych najbardziej udanych porównać
można z naturalną selekcją, która następuje po niekontrolowanym wybuchu różnorodności.
Dawno, dawno temu, produkcja aplikacji była prosta, bo użytkownik był mniej
wymagający. Później okazało się że koszt wyprodukowania dużego systemu
jest ogromny, a sam proces długotrwały. Wtedy właśnie firmy zaczęły nabywać
gotowe produkty. Ale co, jeśli u jednego dostawcy pojawia się kilka podobnych
produktów nabytych drogą akwizycji? Nastąpi naturalna eliminacja rozwiązań
do tych najbardziej udanych. Właśnie tak następuje porządkowanie rynku
produktów. Porządkowanie poprzez redukcję liczby technologii do racjonalnej
liczby, wynikającej z możliwości utrzymania produktów o określonej jakości
i cenie rynkowej. W tym kontekście raczej nie grozi nam stworzenie jednego
super systemu. Taka konsolidacja raczej przyniesie podniesienie jakości produktów
kosztem zmniejszenia ich populacji na rynku. Bo jakaś konkurencyjność pomiędzy
dużymi dostawcami pozostanie.

Zakupy potrzebne są korporacjom jak powietrze. Korporacje
aby żyć, muszą kupować mniejsze firmy, by później odsprzedawać pewne gałęzie
technologiczne. Wszystko to dąży do uporządkowania rynku. I uporządkowania
rozwiązań. Ale tak naprawdę, informatyka to nie tylko historia ostatnich 3
lat – informatyka, to dziedzina gospodarki i rynku rozwijająca się od lat z górą
czterdziestu. Firmy pojawiają się i giną. Jest to proces zupełnie normalny.
Wynikiem tych przemian jest poprawa jakości rozwiązań. Pozostają rozwiązania
najlepsze, czasem tylko najlepsze części niektórych rozwiązań. Ale dobre
produkty mimo fuzji
i akwizycji z powodzeniem bronią swojej pozycji na rynku. Wierzmy zatem, że
takie akwizycje mogą czasem nawet znacząco popchnąć rozwój informatyki na
nowe tory.

Popatrzmy na to spokojnie, jako na proces. Coś się stało,
coś będzie się działo w przyszłości. Prognozy futurystyczne są często
nietrafione, rzadko kiedy bowiem potrafimy w nich wyjść poza paradygmat
rzeczywistości. A praktycy mówią, że z biznesem jest jak z jazdą na
rowerze: jak przestajemy pedałować, to zatrzymujemy się lub przewracamy. Stąd
ciągły pęd firm do przemian i rozwoju. Ale pamiętajmy także, iż na rowerze
nie można rozwinąć dowolnie dużej prędkości… Innym aspektem tej samej
sprawy jest fakt, że organizacje duże stają się nie sterowne. Im Oracle większy,
tym wolniej będą zachodziły zmiany – również te porządkujące.
Historia uczy, że firmy duże są mało innowacyjne. Często definiując
projekty do realizacji odrzucają naprawdę świetne pomysły. Dlatego właśnie
genialne i nowatorskie pomysły tworzą się w firmach małych. Oracle też
wyrosła z małej firemki. Wyrosła na skutek
zainteresowania się niepopularną
w tamtym czasie teorią relacyjnych baz danych. I to jest naturalna konkurencja
dużych koncernów. Z jednej strony mamy więc duże korporacje porządkujące
rynek, z drugiej zaś małe firmy, w których rodzą się nowe, napędzające
rozwój technologii pomysły. Te dwa światy świetnie się uzupełniają.
Zalecam więc daleko idący spokój. Nic nadzwyczajnego się nie dzieje.

Czy można mówić o nadmiarze akwizycji? Sprawy te regulują
odpowiednie urzędy. Informatyka nie rozwija się dla jakieś idei fixe –
wszystko dzieje się z powodu i dla pieniędzy. Firmy powstają i są
likwidowane dla osiągnięcia określonych korzyści finansowych. Proces ten się
toczy i nie jesteśmy w stanie tego zmienić, nie możemy tego powstrzymać. Nie
musimy też się tego bać. Co będzie dalej? Gotowy jest już program
korporacji do 2010 roku. Wiemy co w tym czasie będzie się działo z przejętymi
produktami. Do 2010 na pewno nie znikną one
z informatycznej powierzchni ziemi! Będzie dobrze!

Nie bądźmy tak bezgranicznie zadowoleni. Czym innym jest
konsolidacja firm produkcyjnych w tym samym sektorze, a czym innym połączenie
roli dostawcy technologii z dostawcą aplikacji. Dla przykładu: większość
aplikacji bankowych w Polsce była pisana w oparciu o technologię Oracle. Teraz
korporacja kupuje I-flex. Jaki
z tego morał dla producentów oprogramowania bankowego opartego o tę
technologię? Może, że czas umierać…

Nieszczęściem Oracle jest jednoznaczna identyfikacja firmy
jako dostawcy technologii. Od wielu już lat korporacja stara się przełamać
ten stereotyp, konsekwentnie dążąc do zmiany wizerunku firmy – z
dostawcy technologii w dostawcę aplikacji. Wszak od wielu już lat Oracle jest
dostawcą aplikacji ERP, więc nie jest to jakiś nagły zwrot w kierunku nowego
rozwoju,
a tylko znaczące rozszerzenie oferty. Świat się zmienia, a firmy zarabiają
na coraz to nowych rynkach…

Nastały takie czasy, że komputery stają się sprzętem
kasy urządzeń AGD i niezbędna jest tu standaryzacja – taka sama, jak
standaryzacja napięcia
w sieci elektrycznej. Stąd ciągoty rynku do standardowej stacji roboczej
i standardowego systemu operacyjnego, a w konsekwencji być może do
standardowych technologii i aplikacji.

Oracle jest świetnym dostawcą technologii i powiedzmy
szczerze przeciętnym dostawcą aplikacji. Jak każda duża firma, nie mogąc
produkować samodzielnie nowej jakości kupuje firmę, której coś udało się
wyprodukować. Tyle że jeśli piekarnia zaczyna kupować chleb to już
niedobrze.
W chwili gdy piekarnia kupuje chleb – czyli de facto zaczyna być
nieproduktywna, to zaczyna nazywać się integratorem. Warto zauważyć że
miano integratora przybierają firmy, które już same nic nie produkują. Jako
klient, dotychczas nie zaobserwowałam, żeby przed i po zakupie produktu
wnoszona była jakaś nowa jakość. Jako klient odbierałem to raczej jako
pogorszenie standardu usług, poprzez wpadnięcie w wielką maszynę korporacji.

Fuzje są nie tyle funkcją racjonalnych rozważań, co
funkcją oczekiwań akcjonariuszy, czyli rozproszonych właścicieli. Giełda
handluje plotkami. Dla giełda liczy się moda, a udziałowcami Oracla nie są
informatycy, więc o przyszłości firmy nie decydują fachowcy, a amatorzy
ulegający podszeptom
i emocjom.

Co jest złego w zakupie przez dostawce technologii pakietu
aplikacji? Jest to zwykle działanie przeciwko konkurencji w kierunku
„zapraszania” nowych klientów do przejścia na jedynie słuszną
platformę bazodanową.

Jeśli technologia Oracle jest naprawdę dobra, to odrobina
ewangelizacji – na przykład w środowisku fanatyków MySQL –
wyjdzie im jedynie na dobre i już za rok przyjadą tłumnie na konferencję do
Kościeliska. Pamiętajmy, że firmy działają tak, jak działają ludzie.
Zawsze chętnie poddają się konkurencji, czy porównują się kimś.

Powracając na chwilę to trudnego życia deweloperów: ich
los ulega sukcesywnemu pogarszaniu. Dziesięć lat temu byli oczkiem w głowie
korporacji, teraz są jego klientem, a zarazem konkurencją. Cóż, w tej
dziedzinie dobre czasy chyba już się skończyły. Co będzie z deweloperami
korzystającymi z narzędzi Oracle? Narzędzia przestają być wartością samą
w sobie. Coraz częściej stają się produktami darmowymi.

W nowej bądź co bądź dla deweloperów sytuacji, aktualne
staje się pytanie, jaka będzie hierarchia wartości nowej korporacji? Na co będzie
zwracała większą uwagę, jakie gałęzie jej działalności będą bardziej a
jakie mniej dofinansowane? Tu raczej nie grozi nam niespodzianka. W chwili gdy
Oracle przeistacza się w dostawcę aplikacji, firmy deweloperskie z partnerów
stają się konkurentami –
ze wszystkimi tego zdarzenia konsekwencjami. A naprawdę dobre i skomplikowane
narzędzia są i pozostaną płatne.

A jaki morał z całej tej dyskusji? Będziemy bacznie przyglądać
się co
z tego wyjdzie! Tak czy inaczej dobrze już było, a teraz będzie jeszcze
lepiej.

Na te – po trosze retoryczne, po trosze wizjonerskie pytania próbowali
odpowiadać uczestnicy dyskusji: Marek Martofel, Barbara Wąs, Bohdan Szymczak,
Jarosław Łagowski, Tomasz Wyrozumski, Mirosław Druhowicz. Dyskusję prowadziła
Jadwiga Gnybek.