Komentarze i polemiki

J. GnybekUrodziłam się, mieszkam i pracuję w Łodzi.
Ukończyłam Wydział Elektryczny Politechniki Łódzkiej i jestem dyplomowanym inżynierem energetyki przemysłowej.
Od czterech lat etatowo związana z informatyką
administruję bazami danych Oracle’a. Próbując zinformatyzować najpierw Koleje Polskie, a teraz
wszystko co się da – pracuję w zespołach projektowych Oracle CASE.
Strudzona pytaniami co to jest Oracle i jak to działa napisałam, bodaj pierwszą na ten temat w ojczystym języku, książkę popularno – komputerową „Oracle łatwiejszy niż przypuszczasz” cdn….
Gdybym miała wolne chwile chodziła bym po górach, fotografowała piękne widoki i grała na gitarze przy ognisku.
Żona mężowi – matka synowi – administrator bazom danych Oracle’a.

Jadwiga Gnybek
Gnybek@magnum.lodz.pl


Niech nam żyje kanikuła!

Mimo nienajlepszej pogody kanikuła trwa.
Jak bowiem inaczej wytłumaczyć fakt, że nie zostałam zasypana listami od wiernych czytelników.
Nie – nie żeby od razu z wyrazami uwielbienia dla redakcji.
Oczekiwałam lawiny listów od firm, które chcą pochwalić się swoimi
osiągnięciami we wdrażaniu systemów informatycznych. Przecież na pewno takie firmy istnieją!
Moja mapa udanych i wdrożonych systemów jest pusta !!!
Jak tak dalej pójdzie zmieniam zawód ….

Jadwiga Gnybek
Gnybek@magnum.lodz.pl



Ósmy cud Oracle i nIc.

Z wielkimi nadziejami na ÓSMY cud Oracle’a pędziłam zatłoczonymi polskimi drogami do stolicy. Gnała mnie chęć poznania produktu o którym słyszałam i czytałam od dawna. Miałam więc – myślę że nie pozbawioną podstaw nadzieję na ujrzenie Ósmego serwera Oracle w akcji.
A jeśli już nie w akcji – to w prezentacji, zawierającej uporządkowanie mojej zbieranej z różnych źródeł wiedzy. Odrobiną
niepokoju napawał mnie fakt że impreza odbyć się miała w teatrze. W teatrze jak to w teatrze – blaga,
papierowe dekoracje i sztuka ułudy. To nie miejsce dla zdeklarowanego technokraty. Już w hallu teatru powiało elegancją, toteż Ci z gości, którzy przyjechali tu z delegacją w dłoni, nieśmiało dopominali się firmowej pieczątki.
Drżącą z emocji ręką chwyciłam plan imprezy i czytam: na początek artysta
potem Larry, później przerwa, prezentacja Varów – , a gdzie serwer – jest! Jest prezentacja serwera – Ufff! Uspokojona opadłam wygodnie na fotel.
Po chwili – nadspodziewanie punktualnie – zaczęło się.
Pół godziny muzyki i światła po oczach było tylko wstępem do serii F/X’ów jakie czekać nas miały później. W odróżnieniu od perfekcyjnie zorganizowanej przez panią Małgosię warszawskiej imprezy, za oceanem nie poszło tak dobrze.
Wielki Larry sromotnie się spóźnił.
Od amerykańskiego
komputerowego biznesmena oczekiwałam – no powiedzmy – odrobinę więcej precyzji. Zwłaszcza, że umówił się z kilkoma tysiącami ludzi na całym świecie. Ale cóż – jestem przecież na delegacji, nigdzie się nie
spieszę – siedzę i czekam… oglądając odrobinę pretensjonalne patetyczne obrazki z satelity.
I wreszcie jest… Wielki Larry, ślicznie nieogolony w nienagannie skrojonym garniturze – jak z okładki magazynu dla nastolatek.
Wreszcie jest! Moja radość była jednak przedwczesna. Zanim padły pierwsze słowa o Ósemce minęła jeszcze dobra godzina. Przez ten czas przekonywana byłam o wyższości świąt Bożego Narodzenia nad świętami Wielkiej nocy czyli wyższości NC-ta nad PC-tem.
Wielki Larry postanowił zagrać na uczuciach. Łzy płynęły mi ciurkiem gdy opowiadał o tych milionach domostw rozsianych po całym wielkim świecie, w których nie ma jeszcze komputerów. Ci nieszczęśliwi ludzie po prostu nie mają nIc. Cieszyłam się razem z Larrym na myśl, o ile piękniejsze będzie ich życie, gdy sobie nIc kupią.
Ta głęboko humanitarna idea sprawiła, że Larry przypomniał sobie młode (jak sądzę 60-te) lata. Jednym zdecydowanym „pociągnięciem” zniszczył złego PC-ta. Jego wielkie niezgrabne cielsko runęło z hukiem i błyskiem na podłogę. Co innego nasze małe nIc – spadło z biurka lekko, zgrabnie i o ileż taniej! Należąc do pokolenia, które koncerty rockowe lat 70-tych zna tylko z video nie rozumiem, po co niszczono wtedy po koncertach gitary.
Larry wie na pewno.Myślę sobie jednak że tak, jak z niszczenia tych gitar pozostał złom i niewiele więcej, tak i jeden zezłomowany PC-et nie przyniesie przełomu w informatyce.
A co było dalej? Dalej było już mniej efektownie.
Wielkie bazy danych na wielkich maszynach, gdzieś tam w dali osnute sztuczną estradową mgłą. Miażdżące cyfry. Niepodważalne fakty. Pewność, niezawodność w warunkach pozorowanych awarii.
Z tymi awariami było najgorzej. O ile „awaria” PC-ta wywołała poruszenie na sali, o tyle symulowane wyciągnięciem wtyczki awarie „wielkich maszyn” były zdecydowanie poniżej oczekiwań. Rzecz jasna trzeba mięć krzepę żeby przewrócić takiego wielkiego SUN’a, ale myślę ze chętni do pomocy by się znaleźli. Ja sama – słaba kobieta, chętnie bym pomogła.

Choć logika języka polskiego temu przeczy –

nIc przyćmiło Ósemkę!

A może właśnie tak miało być? Być może Larremu znudziły się już te Oracle’owe serwery. W końcu co to za frajda – był szósty, potem siódmy, teraz WIELKI ÓSMY i co z tego. Za dwa lata będzie dziewiąty i tak dalej. Nuda Panie…
Co innego dla odmiany pohandlować „komputerkami”, zwłaszcza jeśli ma się w planie sprzedać je 90-ciu procentom ludzkości.bombka
Być może nie rozumiem praw rządzących wielkim światem biznesu, ale tyle się mówi o „pokojowym współistnieniu” i płynących z niego korzyściach. Przecież cybernetyczna dojna krowa wykarmi zarówno Larrego jak i Billa. Więc może:

Make software no war.

Jadwiga Gnybek
Gnybek@magnum.lodz.pl



Ósemka po polsku

W kilka dni po Wielkim Show Larrego, Pani Małgosia zaprosiła nas do Stolicy jeszcze raz. Przyjechaliśmy popatrzeć na to wszystko, na co nie starczyło czasu podczas pierwszej odsłony. W planie imprezy znalazło się więc miejsce zarówno na najnowsze pomysły Oracle’a jak i na prezentację produktów oferowanych przez firmę od kilku lat.
Tym razem sala wypełniona była, ku mojemu zadowoleniu – sprzętem komputerowym. Sprawna organizacja pomimo dużej liczby sprzętu i niebezpiecznej plątaniny kabli zaowocowała bardzo udanym pokazem.
Prezentacja idei NC-tów,
serwera ósmego i obiektowego podejścia do baz Oracle’owych, była równie ciekawa co za krótka. Myślę, że gdyby jesienią w Zakopanem była możliwość szerszego i mniej pospiesznego rozwinięcia tematów prezentowanych w pierwszej części pokazu słuchacze przybyli by tłumnie.
Druga część pokazu poświęcona została prezentacji kilku „starszych” produktów Oracle’a. Z najlepszej strony prezentował nam się Oracle Express, Discoverev/2000, Oracle Power Objects, Oracle Forms i Reports oraz oczywiście Designer/2000. Choć dla wielu spośród gości prezentacje te stały pod znakiem „znacie ? – to posłuchajcie …”, profesjonalizm prelegentów sprawił, że najwytrwalsi zostali do samego końca.
Teraz stojąc wygodnie na korytarzu wagonu drugiej klasy pociągu relacji Warszawa – Łódź Fabryczna myślę sobie, że jeśli imprezy takie jak inauguracja Serwera Oracle 8, adresowane mają
być do konsumentów zaawansowanych technologii informatycznych, nie tylko kanapek na lunchu, powinny
mieć taką właśnie formę.

A propos czy nie można by otworzyć filii Oracle Polska w Łodzi? Toć to Ziemia Obiecana!

Jadwiga Gnybek
Gnybek@magnum.lodz.pl