Programisto weź pigułkę jeszcze raz.

Nowe produkty firm software’owych to prawdziwe przekleństwo mojego życia. Niestety nie tylko mojego.


Ledwie człowiek przyzwyczai się do wersji produktu np. 13.1.4.2.56. A już przeinstalować ją można na wersję 13.1.4.2.56.B, choć interesujące nas braki funkcjonalne tego produktu w pełni usunięte zostaną w v. 13.2.0.0.0, a na dziś możemy co najwyżej doinstalować sobie Patch zmieniający nasze 13.1.4.2.56.A na 13.1.4.2.57.C.


I tak dalej, i tak dalej …..


Cóż na to poradzić możemy my, administratorzy instalujący i uruchamiający te cuda?


Nic, absolutnie nic. Wysłuchujemy skarg naszych użytkowników, próbujemy łatać co się da i czekamy na następną (zgodnie z zapowiedziami) znacznie lepszą wersję 99.9.9.9.99.Z.


Chyba że uda nam się namówić programistów potentatów software’owych do zażycia pigułki. Tym razem nie pigułki na uspokojenie, a pigułki antykoncepcyjnej. Może powstrzymałoby ich to przed wypuszczaniem na rynek coraz to nowych produktów. Produktów zawierających więcej marketingowych obietnic niż sprawdzonych solidnie modułów.


Gdyby pakiety software’owe polegały transformacji powiedzmy raz na dwa lata, może byłyby w zamian porządnie napisane i przetestowane.


Oczywiście zdaję sobie doskonale sprawę z tego, że prawa rynku zmuszają firmy softwareŤowe do nieustających „eksplozji rozwiązań” z wodotryskami i multimedialnym show. Nieuchronne jest jednak odpadnięcie tego cienkiego sreberka z wierzchu produktu, pod którym producent ukrywa często kawał zakalca.


O tych właśnie wodotryskach i zakalcach powinniśmy pisać na łamach naszej gazety, bo pozostawiając za sobą marketingowy zgiełk jesteśmy zwykle sam na sam z produktem, o którego zaletach czytaliśmy, a którego wady musimy polubić.


A może Technical Support naszej ulubionej firmy pomoże nam w tym?

Jadwiga Gnybek