Oracle tylko dla o(d)pornych

Komentarze i polemiki

Życie informatyka pędzi w oszałamiającym tempie. Zasypywani
jesteśmy zewsząd coraz to nowym oprogramowaniem. Nic wiec dziwnego że nawet „stary”
informatyk siada czasem, a w zasadzie całkiem często w „szkolnej” ławie. Wszak
każdy szanujący się specjalista powinien mieć pokaźną kolekcję dyplomów i
świadectw z kursów, konferencji i tutoriali.

Pewnie to właśnie powoduje nieustającą popularność wszelkiego
rodzaju kursów podnoszących nasze zawodowe kwalifikacje. Po kilkuletniej przerwie i ja
zasiadłam w kursowej lawie, a wraz ze mną grupa moich znajomych i przyjaciół. W sumie
więc zrobiliśmy całkiem spory przegląd szkoleniowej oferty Oracle Polska.

Postanowiłam podzielić się z Wami nie tylko moimi spostrzeżeniami.
Być może będzie to przyczynek do dyskusji na temat jakości kupowanych przez nas
usług. Oczywiście zdaję sobie sprawę z tego że do wyrażania takich opinii służą
ankiety wypełniane przez kursantów, ale święcie wierzę w to, że mało kto przykłada
wagę do tego co wpisuje w taką ankietę, nie wierząc zbytnio w to, że ktoś ją czyta
lub po prostu nie chcąc sobie zadawać trudu opisania wszystkich zauważonych usterek. W
ostatnich chwilach kursu myślami wszyscy są już na peronach dworców lub w samochodach
„pędzących” przez zakorkowane warszawskie ulice. Komu chciałoby się na koniec
wywnętrzać, skoro i tak dyplom już w kieszeni… Mój wykładowca świadkiem, że
nikomu – z wyjątkiem mnie. Jako jedyna pozostałam na opustoszałej sali wypisując
dezyderat w obronie ojczystej mowy.

Zacznijmy wiec od owej mowy ojczystej.

Jako przedwojenny rocznik wykształcony jeszcze w niezreformowanych
szkołach, przez lata całe dumna byłam z tego, że Polacy nie gęsi. W dobie
wielojęzycznych wersji produktów, polonizacji zarówno aplikacji przeznaczonych dla
użytkowników końcowych jak i narzędzi programistycznych wydawać by się mogło
naturalne, iż kurs prowadzony w Polsce i po polsku opatrzony będzie polskojęzyczną
wersją podręcznika. Niestety, to czy podręcznik będzie w wersji polskiej czy
angielskiej jest dla kursanta niespodzianką. Nie ma on również szans wyboru wersji
językowej. I tak mamy szczęście jeśli podręcznik który dostaliśmy opisuje wersję
produktu wykorzystywaną na kursie. Nie wszyscy z moich kolegów zaznali tego szczęścia.
Ot ktoś wydrukował nie ten plik. Drobiazg, ale…

Skoro o drobiazgach mowa, próbowaliście Państwo być kiedyś kursantem wegetarianinem …?

Przy dłuższej ścieżce szkoleń stracicie od 10 do 25% wagi
wątłego informatycznego ciała. Przyjmując zgłoszenia na kurs nikt nie pyta kursanta o
kulinarne „fanaberie”. Próba oprotestowania tego faktu po rozpoczęciu kursu sprawia,
że biedny trawożerny informatyk w oczekiwaniu na swój obiad przez około pół godziny
obserwuje (z obrzydzeniem jak sądzę) przeżuwających mięsożernych informatyków, aby
następnie w 30 sekund które pozostały mu z przerwy obiadowej połyka swoje kotlety z
wodorostów i gna na zajęcia.

Jakby tego wszystkiego nie można było zorganizować w nieco
wcześniej i sprawniej. Uwierzcie mi, nie jest łatwo zjeść schabowego, będąc
obserwowanym przez głodnego roślinożercę….

A skoro jesteśmy już przy organizacji to przed wszystkim należy
ustalić ilu kursantów będzie na kursie. Banalnie proste? Wcale nie. Otóż jeśli
liczba kursantów na sali jest mniejsza niż na liście to mamy dobry dzień. Gorzej
jeśli kursantów jest cuś za dużo. Fakt, że można ich wtedy posadzić gdzieś pod
ścianą, a podręczniki dać im pod koniec kursu. Wszak rzadko zdąża się kursant
nerwus który po prostu trzaśnie drzwiami i wyjdzie, wszak każdy kursant to 200 USD
dziennie.

A skoro wspomnieliśmy o 200 USD to pewnie chcielibyśmy za tak
ciężką (wszak to twarda waluta) forsę czegoś się nauczyć. Najlepiej mają
„zieloni”, czyli nie skażeni wiedzą z tematu kursu. Nie przeżywają oni
rozczarowań i rozterek. Siedzą słuchają i dzięki Bogu zapominają większość nowo
poznanych (a czasem nowo powstałych ) mądrości.

Wyobraźcie sobie cierpienia niemłodego już stażem programisty
wysłanego na kurs narzędzia, które z powodzeniem używa od kilku lat. Pewnie zapytacie:
Po co tam lazł? Ano po dyplom, po uporządkowanie samodzielnie, wiec pewnie chaotycznie
zdobytej wiedzy, a może nawet po odrobinę wiedzy tajemnej dla zaawansowanych.

Tak więc na pierwszej części kursu spokojnie patrzy jak
„zieloni” zmagają się z materiałem. Po kilku nieudanych próbach wykonania
ćwiczeń, przez resztę kursu pracowicie przepisują odpowiedzi z końca książki. Czy
to oni tak wolno się uczą, czy wykładany materiał nie wystarcza do rozwiązania
stawianych przez podręcznik zadań? – trudno powiedzieć.

Na części drugiej jest znacznie ciekawiej. „Zieloni”, którzy
odpadli od omawianych zagadnień już w połowie poprzedniego podręcznika zagłębiają
się w opcje zaawansowane. Tymczasem wykładowca opisuje na przykład działanie
wyzwalacza WHEN-MOUSE-UP i WHEN-MOUSE-DOWN tłumacząc, że zdarzeniami aktywującymi te
fragmenty kodu są ruchy myszą w górę i w dół. Szybciutko sprawdzamy tę cenną
informację – ups nie działa. A może trzeba mysz podrzucić…? Bojąc się nieco
rozgłosu wokół tego śmiałego eksperymentu dajemy za wygraną.

A skoro doszliśmy do omawiania wykładowców to – chyba warto pytać
kto będzie prowadził „nasz” kurs. Jak wiecie w Polsce nie ma etatowej certyfikowanej
kadry szkolącej adeptów Oracle, najczęściej zajmują się więc tym pracownicy nauki,
którzy częściej są specjalistami od wykładania, a rzadziej praktykami w danej
dziedzinie. W rezultacie otrzymujemy kurs profesjonalnie odczytany ze slajdów. W
przypadku nauczania tak praktycznej umiejętności jak programowanie umiejętność
głośnego czytania ze zrozumieniem tekstu nie zawsze wystarcza. Bardzo łatwo zostać
zapędzonym w kozi róg przez Uciążliwego Kursanta.

Dialog z kursu

Wykładowca: Sprawdźmy teraz działanie funkcji xxx z pakietu yyy. Funkcja xxx ma 5 parametrów, wywołajmy ją określając wartość pierwszych dwóch.

Uciążliwy Kursant: A do czego służy parametr czwarty?

Wykładowca: Hmmm (szelest kartek podręcznika) to … chyba … więc ten parametr zwykle nie jest używany, ale skoro to Państwa interesuje to postaram się znaleźć coś na ten temat w dokumentacji.

– po przerwie

Wykładowca: Niestety proszę Państwa tak jak mówiłem użycie tego parametru nie jest udokumentowane….

– po około pół godzinie i 10 stronach podręcznika.

Wykładowca: Na kolejnym slajdzie widzicie Państwo opis wykorzystania parametrów funkcji xxx z pakietu yyy. I tak jak widzimy parametr czwarty służy do ….
przyjmując wartości ….

Oczywiście widziałam również wykładowców będących specjalistami w dziedzinie o której mówili, ale wymaga to poparcia wiedzy praktyką, co nie jest łatwe zwłaszcza w przypadku nowych narzędzi.

A skoro się już pośmialiśmy to teraz poważnie. Piszcie w ankietach jak było naprawdę. Pomoże to z pewnością działowi szkoleń wyeliminować potknięcia i usterki.

Jadwiga Gnybek