Nadzwyczajnie Walne

Jak to mawiali starożytni Polacy: słowo się rzekło… Rok
temu na Walnym Zgromadzeniu członków PLOUG ustaliliśmy, że za rok o tej
samej porze zbierzemy się znów, aby podyskutować o niezbędnych i ważnych
dla nas wszystkich zmianach w statucie.

Jak ustaliliśmy, tak się stało!

Powiedzmy sobie szczerze – burzliwej dyskusji przez ten rok
nie odnotowałam. Mimo, iż próbowałam rozśmieszać, obrażać i wyszydzać.
Nie odniosło to piorunujących skutków, co łatwo było zaobserwować czytając
zaproszenie na zebranie i analizując autorów zaproponowanych poprawek. Nigdy
nie należy jednak tracić nadziei. Po pierwsze, na Walne postanowiło przyjść
całkiem sporo osób, po wtóre – mieli oni naprawdę jakieś zdanie na
temat członkostwa w Stowarzyszeniu i generalnie nie było Im wszystko jedno,
kto, co i dlaczego w ramach Stowarzyszenia robi.

Uff – odetchnęłam z ulgą, bo czasem miałam wrażenie
pisania w próżnię, ot tak dla zabicia czasu i zadośćuczynienia próżności.
Ale nie, zdecydowanie nie jestem sama, nie jest również sam Zarząd
Stowarzyszenia, na co dzień kierujący jego poczynaniami.

A teraz konkrety.

Co ustaliliśmy?

Wcale nie mało. Otóż przede wszystkim poprawiliśmy statut
tak, aby nasze działania mające na celu popularyzację technologii Oracle nie
wykraczały poza ustalone statutem ramy. Nie do końca również samym Oraclem
interesują się nasi członkowie, toteż prezentując produkty okalające naszą
ulubioną technologię, nie będziemy już teraz naruszali postanowień statutu.

Drugim ważnym punktem obrad było ustalenie, jak i dlaczego
oraclowiec staje się członkiem i jak, lub dlaczego członkiem być przestaje.
Innymi słowy, jakie są, bądź być powinny kryteria przyjmowania i
relegowania członków Stowarzyszenia. Z jednej strony nikt oraclowcem się nie
rodzi, a więc jakieś warunki trzeba spełnić, aby wstąpić do PLOUG. Z
drugiej strony, coraz więcej ludzi zmienia zawód kilka razy w życiu, nie mówiąc
o technologii. Zwykle po takiej zmianie taki ktoś nie widzi potrzeby
informowania Stowarzyszenia o utracie zainteresowania jego działalnością.
Problem niby błahy, ale nie zupełnie. Na przykład każdego członka
Stowarzyszenia trzeba powiadomić listem poleconym o Walnym Zebraniu….

Przeglądając uważnie statut, znaleźliśmy może nie
bardzo elegancki, ale prosty środek weryfikowania aktywności członka. Otóż
statut nakłada na członków Stowarzyszenia obowiązek opłacania składek.
Ponieważ składka członkowska jest w naszym przypadku raczej symboliczna, jej
wpłacenie można utożsamiać z minimalna dozą zainteresowania
Stowarzyszeniem. Oczywiście z góry odrzucamy interesowność naszych członków
i związek opłacania składek z wysokością opłat za udział w konferencji,
choć i ta kwestia poddana zostanie niebawem weryfikacji.

Członkowie Stowarzyszenia zganili obecny Zarząd za
dotychczasową pobłażliwość i zobligowali do bardziej rygorystycznego
przestrzegania tego zapisu statutu. Innymi słowy, od przyszłego roku opłacenie
składek będzie warunkiem koniecznym członkostwa w Stowarzyszeniu.

Przy tej okazji podyskutowaliśmy troszkę na temat
„elitarnie czy populistycznie”, czyli jak wysoką poprzeczkę ustawić
kandydatom do Stowarzyszenia. O tym będę chciała podyskutować na łamach
naszego pisemka w kolejnych felietonach.

Kolejnym punktem dyskusji był sposób wybierania władz.
Wprawdzie władza Stowarzyszenia nie jest szczególnie dotkliwie odczuwana przez
jego członków, nie mniej jednak, jeśli mamy potrzebę i obowiązek wybierać,
róbmy to na podstawie niezerowych danych. Na razie niesformalizowany, ale wciąż
aktualny jest mój pomysł wprowadzenia obowiązku lub dobrego obyczaju
prowadzenia kampanii wyborczej. Mamy do dyspozycji łamy naszej gazety oraz
witrynę internetową. Myślę, że jeśli kandydaci do przyszłych władz będą
się mieli czym pochwalić i co obiecać, to użyją wszelkich sposobów, aby to
zrobić. Ja już dziś deklaruję udostępnienie łamów naszej gazety.

Co do jednego byliśmy zgodni: Stowarzyszenie musi zmieniać
się tak, jak zmienia się otoczenie w którym funkcjonuje i różne zapisy
aktualne przed dziesięciu laty, czas by już uaktualnić. Zgodziliśmy się również
na to, aby powrócić do tych zagadnień za dwa lata podczas Walnego
Zgromadzenia mającego na celu wybór władz kolejnej kadencji.

Jedno jest pewne – nawet, jeśli obecni na sali członkowie
nie stanowili liczebnie reprezentatywnej części wszystkich członków, którzy
zostali do PLOUG przyjęci, na pewno była to część aktywna i nieobojętna.
Dyskusja była ciekawa, niewymuszona i niemoderowana.

A na koniec najciekawsze. Doszliśmy do wniosku, że nic nie
stoi na przeszkodzie, aby pomiędzy konferencjami członkowie PLOUG jakoś się
widywali. Toteż padła propozycja, aby powołać „lokalne
instancje” (nie mylić z regionalnymi oddziałami czy też innymi
administracyjnymi potworami). Ot po prostu: PLOUGowcy z miast i miasteczek,
spotykajcie się na ploty!

Jadwiga Gnybek
Wciąż Naczelna